Za siódm± gór±, siódmym z mórz
Żył był człowieczy ¶więty spokój
Pod waniliowym tiulem z chmur
Na tronisku ł±k tęczookich
Tańczył tak jak mu kiszki zagrały, lub spał
Kiszkom grał ptasim mlekiem i ros± gdy chciał
Anioł nie wiedział o nim nic
Diabeł stróż mówił tam dobranoc
Pod knajp± człek kompana bił
Który z nich drogę doń odnalazł
¦więty spokój, ¶więtował sw± ¶więto¶ć był sam
Nie dociekał, nie w±tpił, ni knuł ani łgał
Za siódm± gór± pustych słów
Za gęstwin± wrót filozofów
Za murem tomów pełnych bzdur
Żył był człowieczy ¶więty spokój
Ponad czasem pojęciem i losem
Ponad błaznem, i katem i trzosem
Bez pradziadów, następców i ciotek
Ponad czasem pojęciem i losem
Ponad błaznem, i katem i trzosem
Bez pradziadów, następców i ciotek |